Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 5 lipca 2012

Tym czasem...

- Cholera! Brakuje kartek! Kto ruszał moją książkę?! - Jak zwykle nikt!!! W tym domu są duchy albo inne stwory! ..... hm.... no nic, po prostu nie dowiem się co było dalej... trudno....

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Zaczarowany

- Pan się ruszy! Pan pomoże panience! Jak można stać tak jak słup soli, jakby zaczarowany!? Stoi i patrzy jak baran!
- Aaaa... tak.. taaak... khe, khe... no tak, tak
- No to pomóż pan!
Krzyczała jakaś korpulentna kobieta.
- Yyyy i po krzyku...
- Jakże mi wstyd, takie poniżenie... a co Ty tu robisz Adamie?
- Ja? ja..a! ja przyszedłem zaczarować, tzn porozmawiać i jestem trochę zaczarowany, tzn rozczarowany, żeś nie sama dziś, Pani...
- Mów o co Ci chodzi!
- Urszulo, ja już dłużej tak nie mogę!
- Kocham Cię!!!!
- Czy wyjdziesz za mnie?!
- Co?! co?! co Ty mówisz...?
- Urszulo!!! WODY!!!

piątek, 13 stycznia 2012

Warstwy.

Chociaż Adam widział już niejedno w swoim życiu to ten widok sprawił, że jego policzki poczerwieniały. Pośród gąszczu falbanek i koronek jego oczom ukazał się cudowny widok. Dwa piękne, białe i krągłe pośladki od których nie dało się oderwać wzroku. I choć spod wszystkich fałd materiału było słychać westchnienia i prośby o pomoc, Adam stał jak zaczarowany nie mogąc wykonać żadnej akcji. Chociaż wiele "akcji" przychodziło mu do głowy. I może właśnie ta wielość mąciła zdrowy rozsądek majordomusa, na tyle, że nie udzielał przez dłuższą chwilę pomocy kobiecie w opałach...
A tymczasem w domu Kastor stawiał pierwsze kroki w "nowe życie"...

sobota, 7 stycznia 2012

Najważniejszy pierwszy krok.

Kastor wsparty na potęznym ramieniu Katarzyny próbowal stanąć na nogi. Bardziej strach niźli niemoc nie pozwalały mu na to. Nie mógl liczyć na pomoc Adama, bo choć pozostala służba biegała zdzierając zelówki w poszukiwaniach za majordomusem, ten gdzieś przepadł bez wieści.
Pierwszy krok Kastora był tak chwiejny jakby mial nogi z waty. Tak samo czul sie Adam gdy przekroczył próg sypialni Urszuli.
- Jaśnie panie! to cud! Naprzemian wołały dziewczęta.
Tak to zaiste był cud!
Wszystkie wydarzenia tego dnia były nadzwyczaj cudowne...

środa, 4 stycznia 2012

Gdyby...

Nagle, bez powodu, ot tak po prosto rozwikłały się zagmatwane losy mieszkańców rezydencji?
Joanna oddawała się błogim marzeniom i snuła opowieści z 1001 nocy na temat wszystkich z "rodziny". Każdemu przypisywała role księcia lub księżniczki. Nie zauważyła jak powoli zapadła w sen. Jej marzenia na jawie zmieniły sie w senny epizod, który wcale nie różnił się wiele od rzeczywistości.
Ale skądże biedna Joanna mogła o tym wiedzieć...

poniedziałek, 2 stycznia 2012

A co by było?

środa, 28 grudnia 2011

Koniec świata.

Podczas gdy Albert W. snuł jedna ze swych niewiarygodnych opowieści doszło do niebywałego wydarzenia. Nogi Kastora obeszło milion mrówek. Czul coś między bólem a łaskotaniem. To uczucie spowodowało, ze Kastor nagłym ruchem uniósł nogę. Oczy wszystkich były pełne niedowierzania. Początkowo skupiony w jednym miejscu wzrok każdego z domowników począł błądzić pytająco po twarzach innych. Kastor patrzył to na nich to na nogę. Wreszcie postanowił spróbować podnieść ja sam, siłą własnej woli...

W kuchni gorączkowy ruch nie ustawał, przyrządzano potrawę za potrawą, nikt z obecnych nie zdawał sobie sprawy z tego co zaszło w salonie.
- Pan! Kastor! Rany Boskie!
- Na litość! co się stało?! No mówże niezguło jedna! Wykrzykiwała, nie lada przestraszona kucharka do Joanny.
A ta stanęła i nie mogąc z siebie nic wydusić próbowała pokazać. Zaiste był to śmieszny widok. Joanna wierzgała nogami a kobiety w kuchni dusiły się ze śmiechu. Przyglądając się tej pantomimie nie zauważyły kiedy na piecu zaczęło kipieć z rondla. Na nieszczęście był to olej i w momencie cały garnek stanął w ogniu.
- Pali się!!!
- Cicho głupia!!!
Ale swąd spalonego oleju począł ogarniać cały dom. zapach ten niezbyt przyjemny wypłoszył Alberta, któren to pobiegł opowiadać o niesamowitym wydarzeniu, którego był naocznym świadkiem.
Zaczęło się wielkie wietrzenie...