Kastor jak zawsze, tak i tego ranka zaraz po śniadaniu i zabiegach higienicznych zaczął obserwację. Jak zawsze jego wzrok błądził wśród ludzi przechodzących ulicą. Nieoczekiwanie usłyszał pukanie do drzwi.
- Czy przyjmie pan gościa? - zapytał Adam.
- Kogo?
- Przyszedł notariusz.
- Notariusz? W jakiej sprawie.
- Jeśli pan pozwoli, on sam wytłumaczy.
- Ależ oczywiście Adamie... przepraszam... można prosić.
Po chwili wychudzony meżczyzna z czarną teczką wszedł do pokoju z grobową miną.
- Witam. Chciałbym panu odczytać testament jego wuja.
- Nic nie rozumiem. Jak to testament wuja? Przecież wuj...
- No wlaśnie NIE ŻYJE i mnie przyszło spelnić jego ostania wolę. W zwiazku z faktem, iż jest pan jedynym spadkobiercą, całośc majątku należy od dziś do pana.
- Ale, zaraz, moment, co? kto? jak? kiedy? co się stało wujowi?
- Zawał.
- Zawał i tyle?
- Tak.
- Czy w testamencie...czy jest coś na temat moich rodziców?
- Niestety nie. Jest jedynie prośba o zabezpieczenie przez pana służby tego domu.
- Ależ oczywiście, nie ulega wątpliwości, tak.. tak..
- Czy ma pan jakieś pytania?
- Czy to juz wszystko?
- Tak.
- To dziękuję, chciałbym pozostać sam.
- Dowidzenia.
- Dowidzenia....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz