Łączna liczba wyświetleń

środa, 7 grudnia 2011

Nic ponad to.

Kastor siedział w samotnosci. Nic nie czuł z powodu śmierci wuja. Był sam jak zawsze. Tak jakby się nic nie zmieniło. Za oknami był taki sam dzień jak co dzień a on leżał w swoim łóżku tak samo jak wczoraj, tydzień temu, miesiąc...
- Adam! Adam!
- Tak, proszę pana?
- Adamie chcę wyjść! Na zewnątrz!
- Jaśnie pan raczy żartować?
- Adamie, ja, ja rozkazuję! Wszak jestem dziedzicem?!
- Oczywiście, powiadomię Joannę, przyjdzie pomóc sie panu ubrać.
- Adam... znajdź gdzieś wózek, taki wiesz...dla inwalidy. Idziemy na spacer!
Wraz z pomysłem spaceru ożywiły się uczucia Kastora, krew zaczęła krążyć szybciej w jego żyłach. Wyobrażał sobie ten spacer niczym Wiktor Hugo prrzygody na Tajemniczej Wyspie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz