Mijał tydzien za tygodniem. Za oknem w każdą niedzielę Kastor obserwował ten sam uroczy, rozczulający obrazek. Przygladał się twarzom przez lornetkę, gdy przyszło mu do głowy, że może przecież poznać dwie tajemnicze postaci. Tak! W następną niedzielę wyjdzie na spacer! A dziś wezwie lekarza, bo znowu pojawił się ból w nogach. Tyle, że tym razem jeszcze większy.
Wydawało się, że mijają wieki od wezwania doktora do momentu jego pojawienia się. Bol byl tak wielki, że Kastor momentami tracił przytomność.
- Co robić doktorze?!
- Może morfina, nie wiem..nie wiem... do tej pory nigdy się z czyms takim nie spotkałem... może pijawki? Tak! Zastosujemy pijawki i... morfinę, tak na wszelki wypadek... a może antybiotyk? Nie wiem...
Wahanie doktora nie było czymś nowym dla Kastora. W końcu był "nietypowym" przypadkiem, który stracił władzę w kończynach "bez powodu". Cóż to miało znaczyć? Nie zlamal karku, nie miał żadnej tropikalnej gorączki, ot szedł sobie po prostu w ogrodzie i nagle upadł, bo stracił czucie w nogach. Tak w momencie, bez ostrzeżenia... Ten stan trwa już dobre pięć miesięcy. Najpierw szok, później depresja, jakieś pogodzenie, a teraz ten BÓL! Ból dający nadzieję... na... zmianę? Ból nie do wytrzymania...!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz