Nie była ładna, nawet rzekłby była nijaka. Jej wielkie oczy wyrażały smutek, jej czarne włosy gdzie niegdzie przplatalo srebro. Suknia byla w opłakanym stanie a dlonie, które tak czule obejmowały chłopca byly zniszczone od ciężkiej pracy. Dzieciak jak to dzieciak, był pulchnym zadbanym chłopcem, na którego Kastor prawie nie zwracal uwagi. Ona około 30tki wyglądała na starszą i bardzo zmęczoną. Było w niej coś co nakazalo Kastorowi spuścić wzrok. Chcial podejść zagadnąć, wypytać ale w momencie gdy zetknęły się ich spojrzenia duma która biła z jej czoła położyła go na kolana. Ze spuszczona głową, z myślami niepoukładanymi, jeszcze bardziej ciekawy kazał się wieźć do domu... Było mu wstyd, o jak bardzo bylo mu wstyd! Przez następny dzień nie chciał nikogo widzieć. Nie jadł, nie pil...
Na zajutrz poprosil o kartkę i pióro...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz