Dziś od rana Kastor był bardzo podenerwowany. Nie mógł sie doczekać spotkania dwojga nieznajomych.
- Ciekawe czy dziś znów przyjdą?
- Kto? - zapytał służący Adam.
- Ta kobieta i chłopiec. Czy nigdy ich nie widziałeś?
- Nie. Nie zwróciłem uwagi. - Adam opuścił głowę wpatrując się w szpary w podłodze. Noski jego butów lśnily jak lustrzana tafla.
- Przynieś mi lornetkę! - Zarządał Kastor.
- I pospiesz się! Co tak stoisz jak słup soli.
- Ja... - zaczął cicho Adam, po czym oddalił się bez słowa.
Kastor nie zwrócił uwagi na dość dziwne zachowanie swego majordomusa. Był tak podekscytowany tym co miało nastąpić niebawem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz