- A co Ty tu robisz! krzykneła wręcz kobieta na widok Adama.
- Lady Urszulo, racz mi wybaczyć ale to za sprawą młodego Kastora jestem dziś u pani.
- Jak t o Kastora? Czy...
- Nie Kastor nic nie wie.
- Więc czemu?...
- Widzisz, on jest chory od dłuższego czasu nie wstaje z lóża. jedyną jego rozrywka jest wypatrywanie przez okno. Zobaczyl kiedys Ciebie i malego Zygmunta... i...
- I co? Adamie na Boga! Czego on chce?!
- Nie... to nie tak... nie chce niczego...
- Czy pamiętasz chłopca na wózku, który Ci się tak przypatrywał?
- Owszem.
- Speszyl się wówczas... Stwierdził, że jest w Tobie ogromna sila i duma nieodparta. Zamknąl się w pokoju. Nic nie jadł. Później kazał zanieść list do notariusza i śledzić Ciebie by podarować Ci tę paczkę.
- Co w niej jest?
- Naprawdę nie wiem. Z odnalezieniem ciebie nie miałem, żadnego kłopotu.
- Od dawna wiem gdzie mieszkasz... nie miałem jednak odwagi...
- I dobrze! Po tym co się stało!
- Urszulo! Prosze ,uwierz mi, nie miałem na to wplywu! Przecież nie mogłem powiedzieć prawdy...
- Niby tak...
- Ale teaz, teraz jestem bogaty, naprawdę. wszystkie pieniądze lokowalem na giełdzie i udało mi się zgromadzić potęzny kapital. Tylko...
- Tylko?
- Tylko nie wiem, czy, czy Ty jeszcze...
- A co z Zygmuntem...
- Myślalem i o tym. Jest pewne wyjście z tej sytuacji ale potrzebna nam pomoc Kastora.
- On się nie może dowiedzieć!
- Ale bez niego...
- Nie Adamie! Nie może i koniec! Idź juz i podziękuj swemu panu, za to, cokolwiek zawiera ta paczka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz