Myśli, myśli, myśli... zaprzątaja głowę. Nic nie idzie tak jak powinno. Czemu? Dlaczego? Jak? Po co?
Otwierając paczkę jej myśli krążyły koło Adama i koło Kastora. Nie mogła się skupić. Jeden wielki CHAOS!!!
Boże! Po tylu latach upokorzeń! Już przywykła, już sie pogodziła z losem, więc czemu???
W paczce była suknia i list. Drżączymi rękoma wyciągnęła kartkę z koperty. Półgłosem czytała...
Droga Pani....wiem, że...niemniej jednak...moja prośbę....z głębokimi wyrazami szacunku...
- I co ja mam teraz zrobić? Najlepiej byłoby odesłać ale... no tak...przecież nie mogę wydać Adama...a darczyńca chce pozostać anonimowy...
- Boże gdyby wiedzial jak bardzo jest znajomy...
Zaczęła rozpinać suknię, rozsznurowala gorset. Uniosła suknię gotowa do przymiarki i... zemdlała. Zapewne z nadmiaru emocji. Leżała tak do czasu kiedy chłodne powietrze przeszyło swym tchnieniem całe miasto...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz