Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 18 grudnia 2011

Przyspieszenie.

Nad ranem Kastora obudził wielki ból. Ból nóg, tak ogromny, że krzyk wydobywający sie z jego krtani postawił na nogi wszystkich domowników.
- Posłać po lekarza! Szybko!
Młody okolo 12 letni chłopiec o imieniu Oskar, nadanym przez Katarzynę, pobiegł ile sił w nogach po doktora. Oskar, wcześniej bezimienny dzieciak, szwendający sie po ulicach, przyszedł kiedyś do rezydencji zaoferować swoje usługi w zamian za coś do jedzenia. Kuchrka, tęga stara panna marząca o dzieciach potajemnie go przygarnęła. Stworzyła mu w piwnicy mały pokój dawała jeść. Była to tajemnica poliszynela. Z czasem Oskar stał się prawowitym domownikiem. Dziś mógł to sam powiedzieć o sobie, ponieważ niedawno Kastor podarowal mu osobny pokój, zlecił nauczanie czytania i podstaw matematyki. Chlopiec był bardzo wdzięczny i potrafil to okazać.
- Doktorze! Prosze szybko pójść ze mną do pana Kastora! Coś się dzieje niedobrego!
- Młody czlowieku, pojedziemy samochodem!
- Jest pan bardzo łaskaw!
- Wsiadaj! Szkoda czasu!
Doktor mieszkał mniej więcej godzine drogi od posiadłości Kastora. Oskar biegiem potrafil tam dotrzeć dzisiaj w 15 min, czyli tyle ile zajęła jazda samochodem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz